KAMILOS i GIGAWOLF prezentują, opisują i szydzą... a to wszystko bez cenzury i jakichkolwiek zahamowań.
Kategorie: Wszystkie | Cięte | Inne | Ludzie | Recenzje | Wydarzenia
RSS
czwartek, 02 grudnia 2010
środa, 01 grudnia 2010

Po dość makabrycznym wpisie naszego Wilczka coś lekkiego i bardziej przyjemnego mianowicie parę sposobów na spędzenie zimowych wieczorów w dobrej atmosferze.

Jako że jestem samotny zacznę od zajęć dla par… wbrew pozorom nie zacznę od romantycznej kolacji z winem i świecami, która skończy się wiadomo czym. Moją pierwszą propozycją jest wspólna zabawa (nie w doktora), dla tych, którzy mają konsole nowej generacji proponuje gry sterowane za pomocą ruchu, swoją drogą Nintendo intensywniej niż zwykle się reklamuje ze swoją zabawką, Microsoft i Sony również wprowadziły tego typu gadżety, niestety nie są tak tanie jak powinny być. Dobrze jest też spotkać się ze znajomymi, dla lubiących hazard proponuje zakup żetonów i kart (wydatek jakieś 50-100 zł w zależności od wymagań są i droższe, ale po co?) oczywiście można zrobić „zrzutkę”, albo pograć w Scrabble, grałem parę razy w jednym z barów, się uśmiałem przy tym, albo inne stare sprawdzone gry…. Twister?

Wieczory filmowe chyba jeszcze nie wyszły z mody? Popcorn, parę horrorów, kilka piw dla chłopaków, winko dla pań…

Teraz opcja dla samotnych, starych kawalerów itp. No oczywistością jest to, że nie polecę siedzenia samemu w domu przed telewizorem albo monitorem komputera z butelko Tequili albo Whisky, tylko zalecę spotkanie ze znajomymi. Zima wielu ludzi przyprawia o zły humor, więc trzeba się jakoś rozerwać żeby nie myśleć tylko o mrozie, długich ciemnych nocach i padającym ciągle śniegu, który coraz bardziej zaczyna denerwować.

Przed świętami trzeba się rozruszać, zrobić miejsce na te całe świąteczne jedzenie, wiele klubów organizuje specjalne imprezy przed świętami a i w same święta też. Po świętach też trzeba się ruszyć, spalić świąteczny nadmiar kalorii no i sylwester, jedyny dzień w roku, kiedy w Polsce można się oficjalnie napić alkoholu w miejscu publicznym, pod gołym niebem bez obawy zarobienia mandatu. Wszystko w umiarze oczywiście żeby nowego roku nie powitać na izbie wytrzeźwień albo w szpitalu z petardą w oku lub bez kilku palców.

Okres świąteczny to okres radosny, wbrew wielu przekonaniom w okresie świąt trzeba być radosnym i bawić się, świętować, spotykać ze znajomymi i rodziną. Wiele osób uważa święta, jako coś, bo ja wiem drętwego? Wyznają zakaz jakiejkolwiek zabawy i imprezowania, dla nich jest to czas zadumy i przemyśleń… Według mnie skądś wzięła się nazwa święta i po za podtrzymaniem tradycji trzeba trochę poświętować. Sam kościół ostatnimi laty mówi, że jest to okres radosny i dobra zabawa nie jest zakazana, oczywiście z umiarem.

Na gadanie o tym, co przyniesie nowy rok jest jeszcze za wcześnie, ale mogę powiedzieć, co przyniesie najbliższych kilka dni, będą to recenzje dwóch gier, pierwsza na dniach druga jak tylko zacznę i ukończę moją nową zdobycz, będzie też parę zdań o mobilnym Internecie, który od kilku dni testuję (pewna firma telekomunikacyjna ucieszy się z darmowej reklamy na święta), co Gigawolf wymyśli, nie mam pojęcia. Co ja wymyślę w między czasie, też nie wiem, ale można spodziewać się ciekawych wpisów.

P.S. W sumie popisał bym jeszcze o moich pomysłach na spędzenie zimowego czasu ale co ja będę komu doradzał.

wtorek, 30 listopada 2010

W Sopocie trzech oprychów skatowało 19-stolatka. Za co??? Za nic. Taki kaprys miała jego była 16-letnia dziewczyna. Umówiła się z nim przy wejściu na molo, ale zamiast niej przybyło trzech młodych osiłków, aby ciężko pobić chłopaka. Gdyby nie przypadkowy człowiek, chłopaka nie było by na tym świecie.. Nie jest jednak dobrze. W stanie ciężkim w śpiączce przebywa w szpitalu…

Dwoje osiemnastolatków, dodajmy że mężczyzna i kobieta zabili z zimną krwią swojego sąsiada. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt w jaki sposób pastwili się nad swoją ofiarą przed śmiercią. Po pobiciu go został ocucony, przytrzymany za ręce pozbawiony spodni i majtek. To nie koniec zabawy, której finał to śmierć niewinnego człowieka. Ofiara została zgwałcona kijem z gałęzi. Ciosy w odbyt były tak silne, że złamany kij utknął w rozerwanej jamie brzusznej. To właśnie te obrażenia spowodowały zgon.

Dwójka 18-stolatków usiłowała zabić i okraść pracownika skupu złomu. Wszystko starannie zaplanowali. Wywabili go ze stanowiska. Jeden z nich stał na czatach, drugi z nożem czekał na ofiarę. Kiedy wyszedł oprawca rzucił się na niego i usiłował poderżnąć gardło. Tylko dzięki desperackiej obronie ofiara uszła z życiem. Doznała jednak wiele ran ciętych w okolicach szyi i gardła. Kiedy złapano oprawców tłumaczyli oni swój atak i próbę kradzieży potrzebą skołowania kasy na sylwestra.

W pewnym niewielkim miasteczku doszło do kradzieży i gwałtu na 12 letniej dziewczynie. Oprawca zaczaił się na ofiarę, a kiedy ta zjawiła się przystawił nóż do gardła i odebrał telefon komórkowy. Kiedy dostał co chciał zaciągnął ofiarę do ruin budynku. Tam zgwałcił wielokrotnie po czym uciekł.

Mężczyzna próbował przepiłować drzwi wejściowe piłą mechaniczną, gdyż rodzina bała się go wpuścić w obawie o swoje życie. Gdyby nie interwencja policji nie wiadomo co stało by się dalej.

42- latek będący w separacji ze swoja żoną, zaproponował jej spotkanie. Kiedy przybyła na nie siła wciągnął ja do samochodu i wywiózł do swojego mieszkania. Tam został przykuta łańcuchami do ściany, wielokrotnie bita i gwałcona. Dodajmy do tego, że mąż ofiary był wielokrotnie notowany za znęcanie się nad swoja żoną. Z tego powodu też byli w separacji.

Kiedy już to wszystko przeczytaliście, a są to prawdziwe historie z Polski, być może i z Waszych stron, dalej odczuwacie lęk oglądając takie coś???

A może już zaczęliście bać sie tych bardziej przyziemnych strachów, którymi mogą być bliscy z twojego otoczenia, sąsiad, dozorca, żona, mąż, dzieci, znajomi...

poniedziałek, 29 listopada 2010

Co prawda do kalendarzowej zimy brakuje paru dni, ale za oknami widać, że spokojnie można już używać tego określenia.

pług śnieżnyDrogowcy znowu zaspali, co nikogo już nie dziwi, czyżby nie było ich stać na telewizor żeby mogli obejrzeć sobie prognozę pogody? Jestem pewien, że nie kasują groszy za swoje usługi, więc, w czym problem żeby pooglądać wiadomości i pogodę, sprawdzić w Internecie prognozy na kilka przyszłych dni? Hmm… pewno sprawdzają, ale nie w Polsce a jak w Polsce to nie w regionie no, bo, po co sprawdzać pogodę tam gdzie się nie będzie w danym momencie, lepiej się upewnić, że aura dopisze tam gdzie będą spędzać urlop zimowy, święta i sylwestra. No do świąt na ulicach powinny już jeździć pługi i piaskarki. No właśnie piaskarki w Polsce powinno się raczej mówić solarki, zresztą kwestia sypania solą nie dotyczy tylko ulic, ale i chodników żeby nie tylko kierowcy cierpieli, ale i piersi.

Sól ma właściwości żrące w kontakcie ze śniegiem rozpuszcza się razem z nim w efekcie, czego nasz samochód, buty, nogawki spodni są narażone na żrący roztwór solny. Sól dosłownie wżera się w karoserie samochodu powodując i przyśpieszając korozję, nasze auto po prostu niszczeje! Odzież nie mniej na tym cierpi, białe ślady na naszych butach to właśnie sól, która wchłonęła się razem z wodą w nasze buty i spodnie, skórzane buty, które nasiąkną solą można spisać na straty. Słyszałem o różnych sposobach na pozbycie się soli z obuwia typu czyszczenie kwaskiem cytrynowym czy octem, nigdy tego nie sprawdzałem nawet, jeśli działa to sól zrobiła już swoje i skóra i inne materiały, do których wchłonęła nie będą już takie same, częściowo stracą swoje właściwości. Wielu na pewno bawiło się w dzieciństwie podgrzewając wodę z solą, nad którą była zawieszone nitka, efektem takiej zabawy były kryształki soli na nitce, gdy roztwór solny wysycha tworzą się kryształki soli i to one wyrządzają szkody. Kryształki powiększają się w miarę odparowywania wody tym samym potrzebują więcej miejsca, rozpychają się wewnątrz namokniętych materiałów niszcząc je.

Nie jest to żadna nowość, żadne wielkie odkrycie a jednak drogowcy sypią solą gdzie się da, sól roztapia śnieg a nawet lód, przy minusowych temperaturach nie ma to sensu, bo za godzinę, dwie znowu zamarznie tworząc jeszcze grubszą i bardziej śliską tafle lodu!

Można by stosować wiele zamienników soli, które nie powodowałyby korozji, ale i nie rozpuszczałyby śniegu i lodu, ale, po co go w ogóle roztapiać? Sypanie piaskiem, drobnym żwirem a nawet popiołem i niedopalonym węglem na chodniki i ulice załatwiłoby sprawę. Więcej do sprzątania? Po zimie i tak ogólnie panuję syf, którym nikt z grubsza się nie przejmuje! A po piasku i drobnym żwirze spokojnie można jeździć, wbija się w lód i śnieg, dzięki czemu nie jest tak ślisko, popiół na chodnikach mi nie przeszkadza, wole brudne buty, które mogę przetrzeć wilgotną szmatką i mam spokój niż białe odbarwienia, których nie da się pozbyć i niszczą moje buty.

Ktoś mógłby pomyśleć i zastąpić sól na ulicach czymś innym czymś, co nie zżera karoserii i obuwia, ale nikomu się nie chce, tak jest łatwiej, czy taniej to nie wiem (nie orientuję się w cenach soli drogowej, piasku i żwirku, odpad z pieca jest na pewno za darmo, swoją drogą wielu właścicieli prywatnych kamienic sypie właśnie popiołem chodniki w obrębie ich własności), lepiej sypnąć solą i mieć spokój, od lat tak się robi, więc czemu tego nie ciągnąć?

sobota, 27 listopada 2010

Oto i zbliża się powoli nowy rok. A z nim oczywiście kolejne podwyżki wszystkiego. Jednak najbardziej uderzą one w kierowców. Wiemy nie od dziś, że to grupa, z której rząd zasysa największe profity. A ktoś łatać dziurę budżetową musi. Rząd też przecież nie będzie pracować za marne 10 tyś zł na łebka za miesiąc.

Wiele było pomysłów jak ograbić kierowców. Mam nadzieje, że jeszcze mniej przejdzie do porządku codziennego. Na pewno po kieszeniach da się odczuć podwyżka OC. Firmy, które tak kpią z kierowców, a u których obowiązkowo trzeba się ubezpieczać stwierdziły bowiem, iż są na minusie z powodu powodzi i srogiej zimy, bo musiały wypłacać kierowcom pieniądze na niwelowanie szkód. W końcu od tego one są na logikę… Jednak co dla nas jest logiczne, dla innych może być już o wiele mniej jak widać.

O ile uderzą nas po kieszeni??? O 20% tak to nie pomyłka!!! Firmy uparły się, że w „Unii” ceny są 4 razy wyższe więc i oni powinni ściągać 4x więcej. Tylko ja się pytam, gdzie są nasze 4 razy większe zarobki. Dajmy przykład mojego auta. PZU wyliczyło mi ponad 2000zł OC za zeszły rok. To więcej niż moja cała wypłata i to o dużo. Chcąc nie chcąc musiałem poszukać tanich odpowiedników. Nie zmienia to faktu, że wydałem i tak prawie ¾ wypłaty. Po nowym roku rozpocznie się znowu horror pod tytułem opłaty. Zamiast liczyć na zniżki będę ciułał jeszcze na podwyżkę. Licząc to, że 1/3 wypłaty idzie na same paliwo nie ma z czego zbierać na opłacenie OC. To jest straszne. Nawet nie wiem, czy przypadkiem już o tym nie pisałem kiedyś.

Ale co to kogo obchodzi. Posłów będzie na to stać. W końcu są utrzymywani za nasza krwawicę. A my zwykli śmiertelnicy??? Od czego jest komunikacja miejska… W końcu polityków i innych gadów nie obchodzi, że ktoś ma na przykład daleko do pracy. Najlepiej pokazać pospólstwu, gdzie jego miejsce. Auto??? Tak ale tylko dla bogatych. Biedny niech zapierdala z buta.

A co na wiosnę??? Podwyżka za przejazd autostradą A4 (o ile można tak ją nazwać). Teraz za przyjemność przejechania się po niej trzeba będzie zapłacić 20zł. To podobno najwięcej w Europie za jeden kilometr. Ha dacie wiarę??? Nasz biedny naród ma najdroższe autostrady. Ale czemu się dziwić- jak to jest u nas gatunek drogi wymarły, albo raczej nienarodzony.

Pozdrawiam na koniec wszystkich uciśnionych kierowców, którzy choć im ciężko, to nie chcą pozbywać się swoich aut. Tych, którym wyrywa się ostatni grosz za to, że chcą żyć w cywilizowanym państwie, a raczej takie państwo tworzyć.

czwartek, 25 listopada 2010

Święto jakby podwójne dzisiaj. A dlaczego??? Na początek za sprawą Orange i Telekomunikacji Polskiej. Oto bowiem ogłosili dzisiaj, że nie przeniosą kosztów podwyżki VAT na swoich klientów. Jak dobrze wszyscy pamiętamy VAT wzrasta od nowego roku, a co za tym idzie wzrastają koszta praktycznie wszystkiego i każdej dziedziny życia.

Swoją drogą dziwna to polityka wszyscy w Europie myślą o obniżeniu kosztów życia, by ratować gospodarkę. W Polsce niestety myśli się zawsze inaczej. Nie bez powodu wszystkie nasze powstania narodowe kończyły się klęską. Taka mentalność już jest tego narodu. Sami sobie podcinamy żyły jak dzieci EMO. Wolimy życie cierpiętników, a raczej politycy taką drogę nam wyznaczają.

Napisałbym o przeciwstawieniu się temu, napisałbym o stanowczych protestach w celu poprawy życia, ale powstrzymam się. W tym kraju nie ma za grosz wolności słowa. Wiec nie chciałbym się pewnego dnia obudzić wraz z hukiem wyważanych drzwi i gwarze okrzyków: „Na ziemie k..wa”. Tu ci co mają racje przeżywają represję. I nic na to się już nie poradzi.

W naszym szarym państewku targanym wielkim bezrobociem podobno można sobie dorabiać. Taki Święty Mikołaj za 30 minutową wizytę pobiera sobie nawet 300zł. A popyt na tego typu usługi z roku na rok jest rosnący. To tak na marginesie dorobić można oczywiście tylko wtedy, kiedy odbywa się to na czarno.

Miało być o świętach, a ja rozpisuję się odbiegając od głównego tematu. A więc pierwszą ważną rzeczą to zachowanie cen w Orange i TP. Jakie jest drugie??? Już wam wszystko opowiem.

Dziś obchodzi swoje święto Pluszowy Miś. Dokładnie jak to ktoś wyliczył minęło właśnie 108 lat od powstania pierwszego pluszaka, który towarzyszy nam w dzieciństwie. Któż z was nie pamięta swojego misia, wielu zostawia go sobie nawet na pamiątkę. Jest opoką naszego dzieciństwa. To z nim zasypialiście bardziej spokojnie, to on odganiał złe potwory, był waszym obrońcą i pierwszym przyjacielem. Światowy dzień Pluszowego Misia jak najbardziej warto obchodzić szczególnie w tak szarym i nieprzyjaznym świeci w jakim przyszło nam żyć.

środa, 24 listopada 2010

Wychodzisz na klatkę schodową widzisz wyborcze śmieci. Na skrzynce na listy pomięte wyborcze świstki. Wychodzisz na ulicę i tu dopiero rozgrywa się dramat. Świat po wyborach wygląda jak po wojnie. Do wszystkiego przyczynił się jeszcze silny wiatr i opady pierwszego śniegu. Już pierwszy krok i chrzęst kartonu. Zerkam w dół i moim oczom ukazuje się resztka plakatu z chóralnym i triumfalnym hasłem „Chcę, potrafię, zrobię”. Jedyne co mi się z tym kojarzy to wizyta w ubikacji i szybki kloc bez zatwardzenia.

No nic idę dalej. Obklejone każde drzewo. Swoją drogą to się nadaje do jakiegoś protestu zielonych, czy ekologów, bo część plakatów przytwierdzona jest do drzew poprzez spinacze, gwoździe, które pokaleczyły nie tylko wierzchnią korę drzew. Jednak co to obchodzi już byłych kandydatów. W końcu Straż Miejska woli teraz ścigać i dawać upomnienia za palenie w miejscu publicznym, niż nagradzać tych, co po sobie nie posprzątali swojego syfu wysokimi mandatami. Nie od dziś wiadomo, że ten organ władzy służy tylko do straszenia obywateli i wyciągania z nich ostatniego grosza. Celowo piszę „obywateli”, bo politycy mają się za szlachtę, a zwykłych ludzi traktują jak pospólstwo. Zapominają jednak, że ktoś ich wybrał i że dzięki temu „pospólstwu” są u koryta.

Idę dalej choć nie ma lekko co wiatr zawieje to obrywa się jakąś ulotką wyborczą. Na każdej są głoszone szumne i chwytliwe hasła, tylko czy ktoś jeszcze w nie wierzy??? Jedno jest interesujące, bo o poprawie stanu służby zdrowia w mieście. Toż tego, by nawet Najświętszy nie był w stanie zrobić, a tu jakiś mały nic nie znaczący kandydat na radnego chce naprawiać całe lecznictwo. Brak na to słów.

O dziwo większość plakatów, które zniknęły po wyborach to wygrani. Oni choć po części po sobie posprzątali. No tak, w końcu będą mieć wysokie profity przez jakiś czas to mogli się szarpnąć na sprzątanie. Ci co przegrali przysłowiowo „wtopili” i nie będą jeszcze więcej dopłacać do tego interesu.

Idę główna ulicą miasta i stwierdzam, że jest po prostu syf. Każde drzewo, każda latarnia, każdy słup ustawione przyczepy z bilbordami, specjalne maty na stojakach z plakatami, a z nieba płaczą chmury. Płaczą jak widzą jaki bałagan pozostawili ci, którzy mieli być wzorem cnót.

Celowo w tym artykule nie wstawiłem zdjęć. Ten blog nie będzie miejscem, gdzie politycy będą świecić swoja facjatą i darmowo się jeszcze promować.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Nieplanowany, ale udany wypad do Bielska, a tak na piwo, żeby zmienić tapetę.

Wolny weekend, normalny wieczór, spotkałem się z Dawidem i jeszcze jedną znajomą, żeby sobie pogadać i takie tam… Normalka, nuda aż do czasu jak zostaliśmy we dwóch z Dawidem. Telefon od Mimy i pytanie czy jedziemy gdzieś myślałem, że chodzi mu o Katowice albo Rudę, więc dobra spoko, jedziemy. Jak spotkaliśmy Mimę oznajmił, że szalejemy dziś i jedziemy do Bielska. Ja i Dawid mogliśmy sobie bardziej poszaleć Mima, jako kierowca bawił się bez promili. Nie lubię takiego opisywania, ale wprowadzenie musiało być.

Muszę przyznać, że Bielsko jest dobrym miejscem do zabawy, pełno tam barów a właściwie klubików, bo prawie w każdym barze grał DJ i było miejsce do tańczenia. Było by jeszcze lepiej jak by wszędzie nie życzyli sobie płacić za wstęp, w jednym barze zostaliśmy zaskoczeni ceną wstępu – 30 zł od osoby. Wyszliśmy bez słowa i skomentowaliśmy łysego bramkarza parę metrów za najdroższym barem, jaki mijaliśmy w większości chcieli 10 zł w jednym chyba 15. Nam się za wstęp płacić nie chciało, więc zawitaliśmy do baru Sephia (chyba dobrze zapamiętałem nazwę) gdzie wstęp był wolny.

Po za cenami piwa nie podobały mi się jeszcze dwie rzeczy, było tam parę stopni zimniej niż u nas, ale to nic dziwnego, a drugą rzeczą jest brak miejsca gdzie można coś zjeść, na dwa miejsca z fast food’em tylko w jednym mieli jeszcze mięso na kebab i to jeszcze niezbyt smaczne.

Uliczki z barami zrobione trochę na Czeską Stodolni, wąskie uliczki z brukowaną ulicą, w niektórych miejscach zakaz wjazdu samochodom. Ogólnie wszystko fajnie zrobione.

W Katowicach też jest podobne miejsce, brukowana ulica, zakaz ruchu, w obrębie paru ulic można pić alkohol bez obawy otrzymania mandatu. Według mnie bardzo dobry pomysł, w każdym mieście powinno być takie miejsce, ludzie mają się gdzie bawić no i dodatkowe zyski dla miasta jak ludzie zaczną się zjeżdżać z pobliskich miast. Na Stodolni jeżdżą ludzie z Polski, Czech, może nawet Słowacji i Niemiec, nie jestem pewien, ale jest tam ruchliwo.

Bielsko Biała jest pewną alternatywą Stodolni, gdyby nie te wszystkie wstępy mogłoby być poważną konkurencją, a tak wole Stodolni.

sobota, 20 listopada 2010

Właściwie to wyrażam po prostu swoje zdanie a że przeważnie jest krytyczne to też jest taki tytuł, jaki jest.

Pierwsza sprawa to powrót, Gigawolf zmienił zdanie i znowu będzie pisać razem ze mną, mam nadzieje, że historia nie powtórzy się po raz trzeci i znowu coś mu nie odjebie i nie będzie pisać. Mówi się, że do trzech razy sztuka, ale ja już trzeci raz się bawić w to samo nie będę, teraz jak zrezygnuje to na dobre.

Meritum sprawy.

krytyka bluesblogersGigawolf wrócił i wrzucił od razu dwa teksty, jeden o powrocie i zmianach, drugi tematyczny, no i tu się zaczynają schody już mu pisałem, że o wszystkich zmianach ma mnie informować, bo nie ukrywam zdziwiłem się jak chciałem wczoraj coś napisać. Jak rozmawiałem z nim żebyśmy razem pisali to powiedziałem mu, że wraca na innych zasadach niż to było wcześniej, ale dobra, chłopak jest młody jeszcze (mimo tego, że jest starszy ode mnie) można mu wybaczyć. Jak w poniedziałek dorwę się do mojego laptopa, który został w pracy wrzucę tekst, który napisałem już wcześniej, niestety obawiam się, że po przeczytaniu go będę musiał go poprawić.

Marudząc i narzekając dalej muszę zauważyć, że Wilczek wrzucił dziś już pięć recenzji filmów, każdą w osobnym wpisie. Jak dla mnie trochę za dużo, wyprztyka się przed zawodami i co będzie potem? No a recenzje według mnie powinny być w jednym, dwóch tekstach, oddzielone poziomą linią.

Sam pomysł nowych działów jest dobry i podoba mi się, co do wykonania i komunikacji to zastanawiam się czy napisałem wszystko. Na koniec chce dodać że ten tekst miał być zupełnie inny gdy myślałem o nim w piątek.

środa, 17 listopada 2010

Tekst nieco opóźniony a to z powodu moich nocnych wojaży z Dawidem i szampanem, po poniedziałkowej nocy stwierdziłem, że parę dni abstynencji dobrze mi zrobi. To tyle, jeżeli chodzi o moje przygody z Dawidem, nie ma co opowiadać a i wszystkiego nie pamiętamy.

15 listopada, br. W życie weszła ustawa, która zakazuje palenia papierosów w barach i restauracjach, chyba, że lokal jest na tyle duży, że można sobie pozwolić na wyizolowanie osobnego pomieszczenia dla palących gości. Dość ogólnie to napisałem, ale ja nie pale, więc nie muszę się tym przejmować gdzie inni mogą, nie mam też baru, więc nie musze myśleć nad montażem wyciągów i uszczelnianiem pomieszczenia dla palących tak żeby dym nie dostawał się na sale dla niepalących.

Piszę o tym z innego powodu, jak dla mnie to jest to ograniczanie naszych praw. Wcześniej ludzie palili w barach i nie było większych problemów, a tam gdzie były wyznaczone sale dla niepalących nie palili. Prosto i wygodnie, jak komuś przeszkadzał dym to zwracał uwagę znajomym albo się przesiadał tak żeby dym na niego nie leciał, a teraz palacze muszą wychodzić przed lokal. Jak na razie nie ma jeszcze tak zimno, ale co jak temperatura spadnie poniżej zera i pojawi się biała śnieżna osłona? Będą się ubierać, rozbierać, wchodzić, wychodzić, zrobi się zamieszanie, w lokalach zrobi się zimno od ciągłego otwierania drzwi i ludzie będą tylko więcej narzekać, nawet niepalący.

zakaz paleniaSwoją drogą taki obrazek jest zrozumiały dla wszystkich, ale podpis pod nim już nie do końca może być zrozumiały, zwłaszcza dla gości zza granicy, którzy przyjeżdżają tu do pracy czy w odwiedziny. Może się to wydać śmieszne, ale powinno to być przetłumaczone przynajmniej na angielski, jak już coś piszą to niech to zrobią tak jak jest to wymagane. UE wymaga żeby na każdym produkcie były informacje we wszystkich językach używanych w UE, Jak to wygląda w praktyce wszyscy wiemy.

Politycy powinni zająć się ważniejszymi sprawami niż to czy ludzie puszczają dymka przy piwie. Powinni wziąć się za wszystkie nieprawidłowo działające urzędy, w których pracownicy przyjmowani są na trzy miesiące, zwalniani a po krótkim czasie znowu przyjmowani tylko, dlatego żeby nie dostali podwyżki, która gwarantowana jest przy przedłużeniu umowy. Wziąć pod lupę wszystkich „zasiedziałych” prezydentów, radnych itp., którzy doprowadzają miasto, województwo etc do upadłości, ruiny, sprawiają, że powstaje więcej slumsów niż normalnie wyglądających ulic/dzielnic. Budowy i remonty dróg, remonty starych kamienic, wysokość czynszu za mieszkania ledwo spełniające warunki godne i to nie z winy lokatora tylko miasta, eksmisje „menelstwa” do wyremontowanych mieszkań tylko po to, aby za rok, dwa znowu ich eksmitować do wyremontowanego mieszkania tyle tylko, że mieszkanie, które pozostawiają po sobie znowu nadaje się do generalnego remontu. Ludzie chodzą po węgiel do opieki żeby go sprzedać i kupić przemycany spiritus, który jest źle oczyszczony, ktoś inny sprzedaje ten spirytus a żyje na garnuszku państwa. To są sprawy wymagające działania! Za niedługo żeby kupić alkohol trzeba będzie okazać dowód, z którego będą spisywane nasze dane, a gdy ilość alkoholu zakupionego w ciągu miesiąca przekroczy śmiesznie niską normę dostaniemy wezwanie do psychologa. Papierosów nie będzie można palić już nawet w aucie ani we własnym mieszkaniu, bo przecież w gości może przyjść ktoś niepalący. Kupując mięso przeczytamy na etykietce 45% mięsa 55% uzdatniacze chemiczne, barwniki i składowe tablicy Mendelejewa.

Jedni powiedzą, że znowu narzekam i marudzę inni będą to mieć w dupie, ale może ktoś to rozumie i zrobi coś więcej niż ja i zacznie działać w celu zmiany istotnych rzeczy a nie pierdół, które utrudniają innym życie, ja więcej zrobić nie mogę.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Gry MMO

Ranking i toplista blogów i stron

Najlepsze Blogi

Blogowisko.org