KAMILOS i GIGAWOLF prezentują, opisują i szydzą... a to wszystko bez cenzury i jakichkolwiek zahamowań.
Kategorie: Wszystkie | Cięte | Inne | Ludzie | Recenzje | Wydarzenia
RSS
wtorek, 21 grudnia 2010

Od jakiegoś czasu na dworcach PKP panuje większy (łagodnie mówiąc) burdel niż zwykle, a to za sprawą zmiany rozkładów jazdy no i może jeszcze trochę się pogoda do tego przyczyniła, ale w Polsce to normalne, że jak zima to wszystkie środki transportu nawalają.

Wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt, który odpowiada za kolejnictwo został odwołany, obecne władze szybko znalazły i ukarały winnego całego zamieszania na PKP, często nadmieniane jest to, że do takiej decyzji doszło bez żadnych problemów ze strony Waldemara Pawlaka i PSL. CO za wspaniała zgoda i współpraca polityków polskich. Jednak czy to wszystko wina tylko jednego człowieka?

Nie od dzisiaj wiadomo, że polskie koleje kuleją, nie tylko za sprawą likwidacji połączeń kolejowych i nieadekwatnych warunków podróży w stosunku do wysokich cen biletów. PKP po prostu ubożeje, bankrutuje, przynosi więcej strat niż zysków, no… brak mi słów na to wszystko. Polskie koleje są drogie, powolne, brudne, zacofane i nieprzyjazne dla podróżujących! Nic dziwnego, że bankrutują.

Władze mają szybko powołać nowego wiceministra, który ma zająć się kolejnymi zmianami w zarządzie PKP. Jak dla mnie to powinni wszystkich stamtąd zwolnić, włącznie z zasiedziałymi, zmierzłymi, niekompetentnymi kasjerkami! Dosłownie cały personel PKP powinien zostać wymieniony na nowy, no może po za motorniczymi i kontrolerami biletów, w końcu to nie ich wina, że muszą pracować takich warunkach. Cała reszta precz!

Dobra, dość narzekania na koleje możliwe, że w końcu coś się poprawi, że nowe władze będą chciały się wykazać możliwe, że Polskie Koleje Państwowe zaczną doganiać Europejskie Koleje… HAHAHAHA!!!! Może kiedyś, ale na pewno nie w ciągu najbliższych lat, nadążenie za Europejskimi Kolejami zajmie Polsce kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt lat. Nie ma, co liczyć na cud w tej sprawie i nie ma, co karać nowe władze za jego brak, niestety takie są realia.

Na koniec małe pocieszenie, lotnisko w Londynie i (podobno największe w Europie) w Frankfurcie są sparaliżowane! To wszystko za sprawą silnych opadów śniegu, służby odpowiedzialne za odśnieżanie tych lotnisk nie nadążają z przygotowywaniem pasów startowych. Spokojnie, więc można odetchnąć i powiedzieć, że nie tylko polscy drogowcy zaspali i zostali zasypani.

poniedziałek, 20 grudnia 2010
sobota, 18 grudnia 2010

PONIEDZIAŁEK
Znów do roboty... Zaledwie zakończyła się poprzednia sesja parlamentu, pamiętam, śpiewaliśmy kolędy i dawaliśmy sobie podarunki pod choinkę, a tu znów już trzeba do roboty. Dzieciaki się śmieją, bo akurat zaczynają się im wakacje a ja muszę kisić się w ławce. No ale nic, trzeba przecierpieć te dwa albo i trzy tygodnie. Chyba wystąpię o dodatek za pracę w nadgodzinach. Kto to widział tyle tyrać.

WTOREK
Jak gorąco! Odparzyłem sobie pośladki o ławę. Wkurzyło mnie to i rzuciłem pomysł strajku. Oflagowaliśmy się, założyliśmy Poselski Komitet Strajkowy i ogłosiliśmy listę 22 postulatów, bez spełnienia których nie przerwiemy strajku. W razie niespełnienia postulatów zagroziliśmy głodówką rotacyjną, tzn. głodować będą po kolei wszyscy posłowie w godzinach 8 - 8.15 rano i 02 - 02.30 w nocy, oraz wszyscy w przerwach między posiłkami. Ci z ZCHN głosowali "za", bo w starszym wieku dobrze jest się czasem przegłodzić, ale pod warunkiem żeby głodówkę nazwać postem, bo poszczenie jest jak najbardziej zgodne z wartościami chrześcijańskimi.

ŚRODA
Zachorował kolega z naszego klubu. Mówiłem mu, że langusty z kawiorem nie popija się litrem koniaku! Wysłaliśmy mu życzenia do szpitala: "Drogi kolego, życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. 34 za, 5 przeciw, 2 się wstrzymało".

CZWARTEK
Wczoraj na balandze doszliśmy do wniosku, że właściwie zapomnieliśmy o jeszcze jednym postulacie: Żądamy podwyżki diet do przeciętnej płacy kongresmana i wypłaty jej w dolarach. Fuck! Okazało się, że kongresman zarabia mniej niż my. Wycofaliśmy postulat i nagłośniliśmy to jako wyraz naszej troski o społeczeństwo i jako przykład skromnych wymagań materialnych parlamentu.

PIĄTEK
Kupili mi Mercedesa 500. Moi wyborcy przestaną się wstydzić, że jeżdżę jakimś marnym BMW.

SOBOTA
Obudziłem się zlany potem, ale po chwili okazało się, że to tylko sen. Nadal mam przy sobie - jak każdy mężczyzna - narzędzie gwałtu. Ufff.

NIEDZIELA
Pod oknami wrzeszczeli rolnicy albo nauczyciele. Jeden motłoch, chuj z nim. Przeszkadzają w mszy i nie usłyszałem kto załapie się na kolejną wycieczkę do Rzymu z prezydentem. Wedle listy z naszej partii powinien jechać teraz szwagier ciotki mojego szofera, ale jak znam życie to pojedzie znów stryjenka wuja tego elektryka od maszynki do głosowania. Facet powiedział, że albo ją poślemy albo przestanie dodawać nam głosów.

PONIEDZIAŁEK
Po paru piwkach jechałem sobie środkiem chodnika (przecież nie pojadę ulicą, bo o wypadek nietrudno) i jakiś palant potrącił mego Merca. Rodzinę ofiary obciążono kosztami naprawy.

WTOREK
Spotkanie z wyborcami. Obiecałem emerytom po 130 milionów renty. Bili brawo. Potem nazwałem prezydenta agentem. Bili brawo. Potem rzuciłem hasło "precz z żydostwem". Bili brawo. Potem powiedziałem, że solidaryzuję się z nimi, bo też zarabiam zaledwie 20 milionów. Bili - ale mnie. Okazało się, że oni wprawdzie zarabiają 20 mln lecz rocznie. Muszę uważniej czytać notatki jakie mi robią w biurze.

ŚRODA
Zgłosiłem votum nieufności w stosunku do rządu. Na szczęście koledzy powiedzieli mi, że pięć dni temu obaliliśmy tamten rząd i teraz jestem wicepremierem. Nawet nie wiedziałem. Powiedziałem, że się pomyliłem. I tak wszyscy spali.

CZWARTEK
Dzisiaj głosowaliśmy nad jakąś ustawą czy podatkiem - nie pamiętam. Czytałem sobie "NIE" i nagle widzę, że kamerzysta usiłuje sfilmować jak ktoś obok mnie głosuje na dwie ręce i jedną stopę. A to sukinsyn! Kamerzysta. Usiłuje manipulować opinią publiczną. Wezwałem i opieprzyłem. Jej, jak ja to lubię!

PIĄTEK
Prezydent zrobił aluzję, że już dawno nie całowaliśmy go w dupę. Powiedział - bezczelny - że jakby co, to rozwali ten cały parlament siekierą. Cham ze słomą w butach. Nie pomyślał, że musiałbym wtedy wrócić do tej kanciapy na budowie i dalej robić za stróża nocnego.

SOBOTA
Zawiązaliśmy koalicję. Ja i ta blondyna z KPN... czy może z PSL? Cholera ją wie. Szybko uzgodniliśmy wspólny punkt widzenia i znaleźliśmy płaszczyznę porozumienia. Ruchy frykcyjne... pfu, frakcyjne, odchodziły aż dudniło. Ona trochę narzekała, że obtarła sobie kolana na klęczniku, ale co tam, dla dobra Polski można pocierpieć. Miło było, ale potem okazało się, że to komunistka! Jak Bozię kocham! W środku była całkiem różowa, a miejscami nawet czerwona! Zdekomunizowałem ją przez okno.

NIEDZIELA
Grałem w karty z szefem klubu bezpartyjnych katolików, albo niekatolickich partyjnych. Nigdy się nie mogę w tym połapać. Wygrałem dwa etaty wice wojewody (koledzy się ucieszą!), 15-minutowe "okienko" w TV zaraz przed "Kołem Fortuny", podróż z prezydentem do Gwadelupy i służbową Hondę Accord, ale starą, bo ma już pół roku i 10,000 na liczniku. Będzie dla szwagra, bo pieni się, że ma posła w rodzinie i nawet nie jest jeszcze ambasadorem. Tamtemu łyso było, więc dałem mu potem wygrać w tym głosowaniu nad budżetem. Zabrano emerytom połowę szmalu i podniesiono podatki do 95% Niezły interes zrobiłem, może nie?

PONIEDZIAŁEK
Łotr! Sukinsyn bez czci i sumienia! Ta Honda ma 35.000 na liczniku i popielniczkę pełną petów, a co gorsza prezydent odwołał wizytę w Gwadelupie, o czym wcześniej nie wiedziałem. Jakże pazerni i nieuczciwi bywają niektórzy nasi wybrańcy społeczeństwa.

środa, 15 grudnia 2010

Na pierwszy rzut idzie siedziba z Lublina. Jest bardzo ładnie wyremontowana za nasze pieniądze.

 

Kolejna siedziba godna uwagi mieści się w Koszalinie. Może nie jest taka okazała, ale i tak wybija się z miejskiego tłumu.

 

Wrocław. Naprawdę piekne miasto. Więc i ZUS musi dobrze wygladać. Oto prezent z naszych wypłat istne dzieło architektury.

 

Szybkie przenosiny nad morze, a konkretnie do Gdyni. I co widzimy??? Jeden z najnowocześniejszych budynków. W końcu ZUS jest bogatą instytucja, nie wypłacalną tylko w stosunku do obywateli, płatników.

 

Jak już jesteśmy tak blisko to warto sie przyjrzeć skomplikowanej i piekielnie drogiej konstrukcji ZUS w Szczecinie.

 

Mniejsze miasta to mniej okazałe budowle??? Ależ skąd. Trzeba się przecież jakoś prezentować. Tutaj Jelenia Góra.

 

Odwiedzamy też Jaworzno. Nie bogate miasteczko z wystawnym budynkiem. Aaaaa toż to przecież ZUS.

 

Czy szklarnia to??? Nie to Kielecki ZUS w pełnej okazałości. Jak z tej reklamy zupek jest on "na bogato".

 

Finał tej wycieczki kończy sie w stolicy. Tu okazałość budynku ZUS musiała być podwójna. A to wszystko za pieniadze waszego życia i kieratu w pocie czoła. Nigdy tych pieniedzy nie zobaczycie. NIGDY!!!. ZUS upada, jednak nie przeszkadza to w budowaniu nowoczesnych molochów biurowych, gdzie nie można niczego załatwić, człowieka traktują jak skarbonkę, a na starość jak zbędny balast.

 

ZUS= BANDA LEGALNYCH ZŁODZIEI

wtorek, 14 grudnia 2010

Na początek parę spraw organizacyjnych, zapowiadałem dwie recenzje gier, no i będą dwie jak tylko ukończę „Dwa Światy 2”. To, że wolno idzie mi granie jest z winy mojej pracy to, że ostatnio mało piszę jest winą mieszanki mojej pracy i udzielania się towarzysko. Najbliższe trzy dni powinny pozytywnie wpłynąć na obie, wyżej wymienione kwestie.

Przechodząc do tematu, wpadłem na niego podczas spaceru z psem.

Powinno się wprowadzić całkowity nakaz prowadzenia psów na smyczy, bez względu na rasę, wielkość i rodzaj dźwięków, jakie z siebie wydaje. Pojebani właściciele psów powinni zostać poddani tresurze, a niektórzy nawet badaniom psychiatrycznym! Wyobraźcie sobie sytuacje, w której idziecie na spacer z psem, wasz pies jest spokojny i nie rzuca się na wszystko, co się rusza, jest spokojnie a tu nagle jebud!!! Szczekanie, warczenie i jakiś pies o futrze podobnym to pluszowego, wrednej mordzie rzuca się na waszego psa i wasze nogi. Konie spokojnego dnia i relaksującego spaceru. Właściciel psa twierdzi, że pies jest spokojny (coś jak mamuśka, która twierdzi, że jej syn jest aniołkiem a w rzeczywistości handluje narkotykami i chodzi na ustawki), zawsze się słucha, nie przyjmuje do wiadomości, że psa prowadzi się na smyczy bez względu na to czy jest 10 m. od swojego bloku czy kilka ulic dalej.

Czepiając się dalej właścicieli psów (sam mam psa, ale u jestem myślącym człowiekiem w przeciwieństwie do większości i nie dopuszczam do takich sytuacji) to ścieżki rowerowe w parkach są dla rowerów a nie dla starych bab, młodych niemyślących cip z psami landrynkami! Może nie jest to okres, w którym jeździ się na rowerze, jednak w okresie letnim jest to nagminne. Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie chodzą po ścieżkach rowerowych i jeszcze mają pretensje do rowerzystów, że wyjeżdżają im zza pleców! Idą całą szerokością ścieżki z psami oczywiście niezapiętymi na linkę i często są to duże psy bez kagańców.

Normalnie wziąć pistolet i przestrzelić takim kolana! Zbyt brutalne rozwiązanie? NIE! Nawet nie wadzi o brutalność, skoro rozmowa, i upominania na nic się zdają a policja i nasza kochana (nikomu niepotrzebna) straż miejska, (która pożera fundusze miejskie) mają to w dupie to samemu trzeba coś z tym zrobić.

Słuchanie muzyki z telefonu komórkowego na cały autobus, tramwaj, przystanek, ulicę powinno być zabronione. Nie wolno palić, nie wolno pić w miejscach publicznych, ale jak nastoletni gnojek zgrywający gangstera słucha muzyki nie udolnych polskich raperów to jest dobrze. No kurwa, co jest z wami ludzie? Powinno się podejść do takiego i zwyczajnie rozwalić mu ten głośny telefon na głowie. Jak chce sobie posłuchać muzyki to mam od tego słuchawki i nie zmuszam ludzi do tego żeby słuchali tego samego, każdy słucha tego, co mu się podoba i nie musi mu się podobać muzyka szczeniaka, który ma głośniejszy telefon.

Śnieg! Nieodśnieżone chodniki i ulice są na tyle denerwujące, że miasto powinno mieszkańcom obniżać czynsz o 10% za każdy dzień, w którym muszą jechać lub iść przez miasto zasypane śniegiem i błotem pośniegowym. To samo tyczy się chodzenia po śniegu roztopionym przez sól, już poruszałem ten temat wcześniej, więc się nie rozpisuję i kończę.

Życzę wszystkim aby zaczęli myśleć i miłego dnia!

sobota, 11 grudnia 2010

Choć nie pałam do niego sympatią (zresztą do żadnego polityka nie pałam) to powiedział ostatnimi czasy coś co popieram. Mianowicie wyszedł z propozycją wstrzymania finansowania partii oraz kościoła z budżetu.

Jednocześnie w miejsce 1% każdy podatnik mógłby dać organizacji pożytku publicznego 2,5%. I to my obywatele decydowalibyśmy komu należą się pieniądze, a komu nie. Nic nie działo by się z urzędu bez zgody obywateli.

Pomysł genialny w swojej prostocie z pewnością zostanie zbombardowany przez PiS, który po lekku uchodzi za partię już nie katolicką, ale skrajnie katolicką, a nawet sekciarską. A mieszanie polityki i wiary nigdy nie przynosi dobrych skutków.

W końcu za co księża by budowali gigantyczne pomniki. Za co by budowali wielkie świątynie??? Nikt nie pomyśli, że „by żyło się lepiej” wystarczy te miliony spożytkować w bardziej godny sposób. Ilu jest potrzebujących??? Ile ludzi nie potrafi znaleźć mieszkania??? Ilu by chciało pracować, a nie ma w ich miastach godnego miejsca pracy??? Ile dróg można by wyremontować, bądź wybudować???

Polska to taki kraj wzorowany na grach RPG, czyli lepiej mieć lepiankę, stodołę ze słomy, ale świątynie i totemy muszą być z marmuru. W końcu trzeba mieć gdzie składać swoje pokłony, a że robi się to w podartych łachmanach, dziurawych butach… Ważne, że głosiciel największych prawd będzie syty.

Partie??? One nigdy nie powinny być finansowane z naszych kieszeni!!! Jak ktoś się chce promować to nie za moje, ani wasze!!! Ulotki tylko zaśmiecają miasta, bilbordy drażnią swoimi pustymi hasłami. A politycy się wożą i potrafią tylko gadać, gadać, gadać…

Po tragedii w Smoleńsku co miesiąc jest organizowana huczna pielgrzymka. Co miesiąc masę zniczy, wieńców??? Czy to nie zakrawa o komizm??? I to komizm również z naszych pieniędzy.

Wszystkie bankieciki, spotkania i ostentacyjne uściski rąk. Wczoraj na ulice miast wyszli studenci brytyjscy z powodu podwyżki opłat za studia. Nie bali się postawić i pokazać co myślą o swoim rządzie. A My Polacy??? Siedzimy jak takie szare myszki. W telewizji cenzura, w Internecie tylko napiszesz parę słów za dużo i masz na karku organy ścigania. Każdą ustawę łykamy, bo tak musi być. A politycy robią nas na szaro i to za nasze pieniądze.

A tych pieniędzy coraz mniej. One maleją wprost proporcjonalnie do rozrostu fałd brzusznych polityków.

Narodzie patrzysz na Koree i mówisz, że tam jest źle i robią ludziom pranie mózgu. Popatrz choć raz trzeźwo na to co dzieje się wokół Ciebie. Jeśli nic nie widzisz to znak, że sam przeszedłeś ogłupianie. Pewnego dnia obudzisz się z ręką w nocniku, jeśli jeszcze będzie Cię stać na nocnik.

czwartek, 09 grudnia 2010

Może jakaś choroba psychiczna albo chora mania?

Ale co może być gorszego od szaleńca z władzą i powiązaniami politycznymi? Czy można sobie wyobrazić coś gorszego od człowieka opętanego jakąś manią, który ma pewien rodzaj władzy i wpływu na politykę państwa?

Gdy świat skupia się na sytuacji w Korei Północnej i Południowej, czekając na kolejne tragiczne wydarzenia, Polska żyje swoim życiem. W pełni popieram rozmowy prezydenta Komorowskiego z USA dotyczące wizy, jest to ważna sprawa, która drążona jest już od bardzo dawna. Ciekawi mnie propozycja USA, aby od połowy 2013 roku w Polsce stacjonowały samoloty F-16 i Herkules. Swoją drogą ciekawe, co Rosja na to powie, w tych sprawach zawsze miała coś do powiedzenia już na samym początku, gdy USA zaproponowało rozmieszczenie w Polsce elementów tarczy antyrakietowej.

Najbardziej jednak dziwi mnie coś zupełnie innego, coś według mnie absurdalnego i zrobionego czysto na pokaz, otóż pan J. Kaczyński postawił swojemu bratu symboliczny grób na cmentarzu na Powązkach! Grób został postawiony w tajemnicy przez prezesa PiS, ciekawy jestem czy został sfinansowany całkowicie z kieszeni Jarosława czy też wspomógł się funduszami partii.

Moje pytanie odnośnie tego brzmi: na kiego chuja ten grób? Może od razu przemianujmy ulicę Wiejską w Warszawie na Kaczyńską, a w każdym mieście przynajmniej na jednym najczęściej odwiedzanym cmentarzu najlepiej w centrum miasta postawmy naturalnych rozmiarów pomnik Lecha Kaczyńskiego! Prezes PiS-u tłumaczy, że w warszawie nie miał się gdzie porozmawiać z bratem i pomodlić się, więc postawił pomnik, który swoją drogą jest dosłownie wciśnięty pomiędzy dwa inne groby (zdjęć brak, co prawda znalazłem jedno, ale go nie wykorzystam).

Skoro nie miał gdzie się pomodlić i porozmawiać z bratem to wystarczyła chyba by tylko tablica. No ale, po co tylko tablic? Jest mała, niewiele ludzi zwraca uwagę na takie rzeczy, przeważnie myśląc, że chodzi o ludzi poległych podczas wojny, a tak można się pokazać z czymś większym, no i szum w mediach się wywoła. Czy pomnik ofiar katastrofy nie wystarczył, ceremonia pogrzebowa i grup na Wawelu, propozycje tablic pamiątkowych i innych pomników, cała ta afera z krzyżem? NIE! Trzeba zrobić coś jeszcze, bo to wszystko dalej za mało.

Cała ta troska o pamięć o zmarłym bracie, tworzenie wielkiej braterskiej więzi jest dla mnie śmieszne i na pokaz. Dokładnie tak uważam, jest to wszystko robione na pokaz, pod publikę i najlepiej żeby media o tym trąbiły żeby jak największa liczba osób dowiedziała się, jaki to Jarek nie jest pokrzywdzony, jak wielka jest jego strata i rozpacz.

Gdy reszta rodzin ofiar tragicznej katastrofy stara się jakoś uporać ze stratą i ukoić ból, bezwzględny polityk, co jakiś czas podsyca temat różnymi wyskokami i nie daje zapomnieć o śmierci brata samemu zapominając o pozostałych tragicznie zmarłych, o których słuch zaginął.

Zadaję sobie pytanie czy zmarli tego sobie życzą? Szumu medialnego na całą Polskę, stawiania masy pomników, grobów, wywoływania kłótni o krzyże czy o znicze stawiane w miejscu tragicznej śmierci i nie dawaniu odejść, aby w końcu „spoczywać w pokoju”?

wtorek, 07 grudnia 2010

Nareszcie skończył się wyborczy czas. Wielkie plakaty zostały sprzątnięte. Ulotki utonęły w śniegu i zobaczymy je dopiero na wiosnę. Razem z psimi kupami i nowymi dziurami na chodnikach i drogach. Czy coś się zmieni???

W dwóch miastach Polski doszło do sensacji. Po wielu latach panowania i prezydentury zostali zdetronizowani pewniacy do tego urzędu na następną kadencję. O ile w pierwszym mieście po dużej nagonce i połączeniu się wszystkich ugrupowań, o tyle w drugim ościennym o wynikach zdecydowała wściekłość ludzi. O jakich miastach mowa??? O Chorzowie i Rudzie Śląskiej.

W Chorzowie prócz nagonki pięknym za nagodne odpacili się w dużej mierze kibice Ruchu. A jest to spora grupa głosujących. Mieli dość obiecywania, że będzie dobrze i kiedyś powstanie silna drużyna z nowym stadionem. Mieli dość lania wody i robienia z nich idiotów. Pan Kopel odchodzi, ale czy w zapomnienie??? Zobaczymy.

W Rudzie Śląskiej natomiast ludzi denerwowało to, iż musieli wysłuchiwać co rusz o nowych przekrętach finansowych swojego prezydenta. Zmienił się również jego stosunek do mieszkańców. Już nie przyjmował ich z problemami. Widać pycha i pewność stanowiska zamroczyła trochę w głowie. Następnej kadencji pana Stani nie będzie.

Te dwa przykłady pokazują, że ciągle jeden i ten sam prezydent w mieście to nie jest dobre rozwiązanie. Nowy prezydent to nowe pomysły, „nowa miotła”, ale przede wszystkim ambicja i zaangażowanie. A właśnie tego ostatniego brakowało obu panom podczas ostatnich kadencji. Można po prostu powiedzieć, że się zasiedzieli.

Ktoś może teraz powiedzieć iż pan Kopel wygrywał różne plebiscyty na najaktywniejszego, najlepszego… jednak to do mnie nie trafia. Wystarczy wyjść na miasto, pójść na mecz, przejść się wieczorem po głównej ulicy, która powinna być centrum rozrywki i kultury. Wystarczy pójść do urzędu pracy, czy lekarza, by przekonać się jak niezorganizowane i chylące się ku upadkowi jest miasto Chorzów.

A co z Rudą??? Miasto większe od Chorzowa. A problemy takie same. Bezrobocie ogromne, zero perspektyw na poprawę stanu rzeczy. Aspektu sportowego nawet nie przytaczam, bo sport w Rudzie Śląskiej praktycznie przestał istnieć. Problemy ze znalezieniem mieszkania w obu miastach to krok nie do przeskoczenia. I czemu się dziwić, że co roku liczba mieszkańców drastycznie maleje???

Nowym prezydentom życzę udanych pomysłów w zakresie kulturowym, rozrywkowym, sportowym. Nie żerowanie na ludziach (przytoczę Chorzów, przykrycie rzeki Rawy za pieniądze mieszkańców, którzy mają najwyższą stawkę za ścieki). Niech miasta te się odrodzą i zaczną rozwijać, bo kto stoi w miejscu ten się cofa.

Miejmy nadzieje, iż stara gwardia nie przeszkodzi we wdrażaniu nowych pomysłów (Kopel i Wspólny Chorzów mają większość w Chorzowie, co może oznaczać sabotowanie nowych projektów).

Panie Andrzeju Kotala, Pani Grażyno Dziedzic powodzenia!!!

poniedziałek, 06 grudnia 2010

Wszystko wskazuje na to, że niewielki odsetek z nas, dumnych obywateli uprawnionych do głosowania, wybrał nowych prezydentów, wójtów i innych, którzy będą rządzić naszymi miastami. Niewielki, bo ok. 1/3 a w moim ukochanym mieście zaledwie 27,3%! Czy w Polsce aż tak dobrze się żyje i wszyscy politycy to chodzące skarby, że nie obchodzi nas, kto będzie rządził miastem, w którym mieszkamy? Zdecydowane NIE! Ludzie są leniwi i nie chce im się ruszyć dupska żeby postawić parę krzyżyków? To już brzmi bardziej logicznie, jednak moim zdaniem ludzie to idioci, są głupi! To głupota nie pozwala im iść na wybory, a czemu? A bo takiemu półgłówkowi to wszystko jedno, kto będzie rządził, on i tak tego nie rozumie i daje się jebać w dupę każdemu, kto siedzi na stołku radnego.

Przynajmniej zadowala mnie wynik wyborów, chociaż nie do końca. W końcu zmienił się prezydent, po tylu latach dyktatury i bezsensownego zarządzania w końcu jest promyk nadziei na to, że miasto ruszy z miejsca i zacznie się rozwijać. Nie jestem zadowolony z przewagi, jaką wygrał nowy prezydent, nie wieże w to, że w Chorzowie mieszka tylu idiotów, którzy głosowali na starego prezydenta! Ludzie naprawdę są aż tak głupi? Dobra to było głupie pytanie, ludzie są aż tak głupi i bezmyślni!

Jak już narzekam na głupotę ludzi to wiele już niemyślących osób widziałem, ale każdy dzień przynosi mi nowe doświadczenia. Wczoraj po raz kolejny przekonałam się o głupocie szefa jednego z barów w centrum miasta, jak tak dalej będzie postępować to nie będzie miał ani jednej barmanki, nikt nie będzie tam pracować a że to takie bez talencie, że nawet piwa nalać nie potrafi to szybko będzie musiał zrezygnować z prowadzenia interesu.

Dziś z pewnością też będę miał do czynienia przynajmniej z jednym debilem, w końcu jestem w pracy. Na zakończenie życzę wszystkim miłego dnia.

sobota, 04 grudnia 2010

Dziś kolejny lekki temat z moje j strony, tak jak zapowiadałem recenzja gry nie najnowszej, bo data wydania gry w Polsce to październik 2009r., ale wartej uwagi.

Nie wiem jak poprzednie części serii, ale ta jest świetna, nie zła fabuła, parę ciekawych pomysłów, dobre sceny wali i ładna grafika.

Co do wymagań się wypowiadać nie będę, bo różnie źródła różnie podają, według popularnego portalu o grach to: Core 2 Duo 2.6 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 8800 lub lepsza), 9 GB HDD, Windows XP/Vista, podpis pod trailer’em podaje inne, mi działało bezproblemowo.

Co do fabuły to akcja rozgrywa się w krainie Rivellon, wcielamy się w pogromcę smoków, który bardzo szybko staje się z łowcy zwierzyną, czyli zmienia się w smoczego rycerza, który może przybrać postać smoka. Zwiedzamy sobie dość ładną krainę, wyżynamy hordy wrogów, pomagamy innym itp. itd. jak to, w RPG.

Gra oferuje na szeroki wachlarz możliwości rozwoju naszej postaci, wiele umiejętności takich jak walka bronią białą, łucznictwo, magia, czytanie w myślach i wiele innych przydatnych w grze umiejętności, które ułatwiają nam eksterminacje różnej maści wrogów.

Gra zajęła mi trochę czasu, niestety po zakończeniu gry nie wyświetliły się żadne statystyki odnośnie czasu gry, pokonanych przeciwników, wykonanych zadań itp. a szkoda, miał bym się, czym chwalić. Większych błędów się nie dopatrzyłem, chociaż dziwnym jest to, że gdy grałem parę godzin bez przerwy wyskakiwały drobne błędy, kwadrans przerwy i gra znowu chodziła bez zarzutu. Kwestię sprzętu wykluczyłem, nawet sprawdzałem temperaturę procesorów i była w normie, Crysis grzał mi grafikę, ale nie wpływało to na grę, może jest to sprawka mojego częstego wchodzenia do menu i masy zapisów stanu gry.

Gra oczywiście oferuje nam kilka poziomów trudności jednak rozpoczynając każdy następny rozdział miałem wrażenie jak by poziom trudności skakał o dwa w górę, pyk, pyk, pach, pach i nie żyję! Walka z jednym czy dwoma przeciwnikami sprawiała trudności a często się zdarza, że rzuca się na nas czterech, pięciu wrogów, tak jak z dresami w grupie to cwaniaki. Po kilkudziesięciu zgonach i masie leczniczych eliksirów osiągamy poziom równy z wrogami i w tym momencie mamy ustawiony przez nas poziom trudności, jak osiągniemy poziom wyższy o trzy, cztery punkty wyższy od przeciwników spokojnie możemy rzucać się nawet na sześciu, siedmiu przeciwników.

Moje końcowe zdanie jest takie, że gra warta uwagi, zapewniła mi kilkadziesiąt godzin zabawy, parę śmiesznych sytuacji i kilka dość denerwujących momentów, (np. gdy dziesiąty raz w ciągu pół godziny gry zabił mnie zwykły szkielet).postać człowieka

postać smoka

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Gry MMO

Ranking i toplista blogów i stron

Najlepsze Blogi

Blogowisko.org