KAMILOS i GIGAWOLF prezentują, opisują i szydzą... a to wszystko bez cenzury i jakichkolwiek zahamowań.
Kategorie: Wszystkie | Cięte | Inne | Ludzie | Recenzje | Wydarzenia
RSS
poniedziałek, 11 lipca 2011

Wstać rano, zjeść śniadanie, wziąć kąpiel/prysznic. Włączyć komputer, puścić muzykę, sprawdzić pocztę, naszą-klasę, facebook i inne portale w między czasie zrobić sobie herbatę, znaleźć butelkę whisky, poprawić herbatę whisky. Popisać parę godzin tak do 14-15, zjeść obiad, znowu sprawdzić pocztę wszystkie portale. Napisać jakiś tekst na bloga i opublikować go. W końcu czas na przyjemność, włączyć grę, w między czasie zrobić sobie herbatę, doprawić ją whisky (mocniej niż za pierwszym razem). Pograć kilka godzin, tak do 18-19 w tym czasie wypić ze dwie, trzy herbaty (każda następna mocniejsza). Wyjść z domu spotkać się ze znajomymi w barze lub w parku, wypić kilka piw, zmienić park na bar, lub zmienić bar. Znowu wypić kilka piw w między czasie poznać jakieś miłe, Łądne i inteligentne kobiety. Wyjść z baru do domu jednej z nich gdzie dokończy się imprezę, przespać się z nią. Rano obudzić się w nie swoim mieszkaniu przytulonym do ładnej kobiety, w lepszym przypadku zostać obudzonym przez ładną kobietę, która robi loda. Ubrać się, zjeść śniadanie, znowu wydymać panią domu, ubrać się i iść do domu.

Całkiem dobry plan na spędzenie jednego z wakacyjnych dni, Gigawolf zapewne widziałby to inaczej, ale On jest zakochany. Na zakończenie tego krótkiego (i bezsensownego) tekstu zapytam się, kto chciałby tak spędzić dzień? No i komu się udało tak spędzić dzień?

piątek, 10 czerwca 2011

Nie będę pisał o fabule gry, bo mogę popsuć niektórym zabawę z grą. Polecam czytanie dialogów, niektóre wypowiedzi, tak jak to było w przypadku pierwszego Wiedźmina, potrafią wywołać uśmiech. Nie obyło się bez przekleństw i nagości, jedną z nowości jest to, że nie otrzymujemy już kart kobiet, z którymi się przespaliśmy.

wiedźmin 2 zabójcy królów

Grafika w nowym Wiedźminie jest ładna, powiedziałbym nawet, że piękna, płynna i co ważne nie wczytują się już, co chwila poszczególne lokacje, jak to było wcześniej np. przy wchodzeniu do karczmy, w niektórych momentach widać nawet chropowate pory na twarzy Geralda.

Świat, jaki został na oddany do dyspozycji jest oczywiście otwarty, można go sobie zwiedzić wzdłuż i wszerz oczywiście, jeżeli coś nas nie ukatrupi przedtem. Otoczenie jest odwzorowane dość szczegółowo nawet na średnich ustawieniach grafiki a animacja wody i ruchy roślin spowodowane wiatrem są płynne.

Największą i najważniejszą zmianą jest system walki i sterowania. Postacią sterujemy za pomocą klawiatury, kamerą przy pomocy myszy, niema możliwości zmiany trybu sterowania jak to było w pierwszej odsłonie. Nowy system sterowania daje nam większą władzę nad postacią zarówno w walce jak i po za nią, sama walka nie skłania się już do naciskania przycisku myszy w odpowiednim momencie. Aby wiedźmin zrobił blok lub unik musimy nacisnąć odpowiedni klawisz, walka z kilkoma przeciwnikami nie jest już taka łatwa, nie przełączamy się pomiędzy silnym a grupowym stylem walki.

Do samej walki musimy się przygotować wcześniej, eliksiry pijemy tylko w trybie medytacji, do którego można wejść prawie wszędzie gdzie jest bezpiecznie (nie ma wrogów w pobliżu), gdy podczas walki eliksir przestanie działać musimy poradzić sobie bez niego. Jestem już na początku trzeciego aktu (gra dzieli się na prolog, pierwszy, drugi i trzeci akt i epilog), ale nie przypominam sobie walki bez użycia znaków i/lub petard. Walka daje teraz więcej emocji i satysfakcji a pokonanie mini bossa czy bossa potrafi uszczęśliwić człowieka.

Miałem nie pisać o fabule, ale jednak napiszę tylko tyle, że jest więcej nawiązań do książki niż w poprzedniej części, pojawia się więcej postaci z książki, nie trzeba jednak jej czytać żeby czerpać przyjemność z gry.

Kolejną ważną zmianą jest drzewko umiejętności, które ma trzy gałęzie, z czego trzy są bardzo rozbudowane, a odnoszą się do bohatera, umiejętności magicznych (znaki), alchemii (zielarstwo) i szermierki, nie ma już podziału na styl silny, szybki i grupowy, nie ma też podziału na style walki mieczem stalowym i srebrnym tylko jeden – szermierka.

Polecam grę w Wiedźmina 2 – zabójcy królów, jeżeli uważacie, że pierwsza część była świetna to druga jest naprawdę zajebista.

czwartek, 12 maja 2011

Tak brakuje tu czegoś i ja wiem, czego wpisów kurwa mać! Brakuje
tekstów, tych błyskotliwych, zmuszających do przemyśleń, tych śmiesznych i tych
głupich, bezsensownych wypocin. Po prostu brakuje tu tekstów, słów, liter.
Czemu się tak dzieje nie wiem, nie mam nic na swoją obronę i w sumie to w dupie
to mam, że nie mam nić na obronę. Co prawda dziś podczas oglądania czwartego
sezonu „Californication” myślałem, że będę miał, o czym pisać, że oświeci mnie
na najbliższe dziesięć, piętnaście wpisów. Jak widać wcale mnie nie oświeciło
po za tym, że sam nie wiem, o czym mam pisać.

Niedawno minął rok od naszych pierwszych wpisów, wpisów,
które pisałem w parę minut na tuż przed wrzuceniem ich na bloga, ja widać od
jakiegoś czasu z częstotliwością wrzucania i treścią wpisów jest coraz gorzej. Zapewne
przyczynił się do tego brak dysput w barze na rozmaite, mniej lub bardziej
przyzwoite tematy, czy też na te wstydliwe i trudne, jak to się mówi. Na to mam
wytłumaczenie – w dwie, trzy osoby nie można prowadzić długiej, owocnej w
ciekawe stwierdzenia dysputy, a jak się już trafi więcej osób to są to jakieś bezmózgi
niewarte poświęcania uwagi na ich wypowiedzi. 
Nie zawsze trafiają się same przydupy niepotrafiące przeliterować słowa
infantylny, kiedyś po prostu łatwiej było rozpocząć rozmowę na jakiś mniej lub
bardziej chory temat.

Niewątpliwie do pustek w barach przyczyniła się wiosna i
wizja słonecznego lata, ludzie zamiast siedzieć w zamkniętych barach wychodzą
do parku na ławkę, co swoją drogą jest dobre, bo nie można ciągle się kisić w
zamknięciu. Nie wiem natomiast, czemu nie wywiązują się rozmowy na rozmaite
ciekawe tematy tylko jakieś proste rozmowy o rzeczach tak codziennych, że
prawie niezauważalnych. Nie wierzę w to, że ludzie zaczęli więcej zarabiać,
spełniać swoje marzenia te zwykłe i te erotyczne, że przestali kochać bez
wzajemności czy zdradzać swoje dziewczyny zakochane bez pamięci. Niemożliwością
jest to, że wszystkim pasują poczynania polityków, którzy swoją drogą ostatnio
chyba też się uspokoili. Normalnie nudno zaczyna się robić i będę musiał obudzić
swoją kreatywność i zainicjować jakąś dysputę samemu, może dzięki moim
unikalnym zdolnością w kwestii komunikacji z innymi wywołam jakąś kłótnię, bo
bardziej ożywionej dysputy nawet ja nie chce.

Mogło by się stać coś godnego uwagi, coś wielkiego, coś…
sam, kurwa, nie wiem co?

sobota, 07 maja 2011

Wczoraj minął rok od pierwszego wpisu, 6 maja 2010 roku po dziesiątkach rozmów razem z Gigawolfem otwarliśmy ten blog. Przez ten rok dużo się działo można by powiedzieć, nie tylko w polityce i na świecie, ale i u nas. Gigawolf który równocześnie wrzucał teksty tutaj miał jeszcze swoje własne projekty, które niestety upadły z różnych powodów a jego ostatnie dzieło zostało przejęte. Ja natomiast opierdalałem się i opierdalam się nadal, co prawda mam kilka pomysłów, ale muszę poczekać aż moja twórcza natura obudzi się ze snu zimowego.

O czym pisaliśmy przez ten rok tak właściwie? O ludziach i ich dziwnych, śmiesznych problemach, o tym, co nas drażni w postępowaniu różnych osób, u tych sławnych lub ogólnie o całym społeczeństwie. Nie wybieraliśmy w słownictwie, zwłaszcza Ja, niejednokrotnie byliśmy chamscy i brutali, prostolinijni lub w ogóle zagmatwani we własnych słowach, ale zawsze szczerzy, zawsze pisaliśmy to, co myślimy!

Czy to, że zaczęliśmy pisać wpłynęło na nasze życie? Pewno tak, chociaż nasz styl życia się nie zmienił, nie gonią nas fani, bo żadnych nie mamy, nie wydajemy więcej pieniędzy, bo nie zarabiamy więcej, marudzimy, wyśmiewamy, krytykujemy tak samo często jak przed rokiem tyle tylko, że wrzucamy nasze opinie do Internetu. Możliwe, że kiedyś ktoś przez przypadek wpadnie na naszego bloga i pozwie nas lub stwierdzi, że dżemie w nas ukryty talent, któremu trzeba pomóc zabłysnąć i zaprosi nas do telewizji lub radia na jakiś wywiad. Czy sława uderzyłaby nam do głowy? Tego nie wiem, nie mam zielonego pojęcia.

Kończąc ten urodzinowy wpis mogę obiecać, że pozostaniemy szczerzy i będziemy pisać tak jak myślimy, tak jak uważamy za słuszne. Mam nadzieje, że następny rok przyniesie zmiany oczywiście na lepsze, że będziemy więcej pisać, zacznie nas odwiedzać więcej osób i będą się wywiązywać rozmowy w komentarzach. No to tyle na dziś.

czwartek, 05 maja 2011

Mamy maj, mamy też matury jak to w maju, długi weekend, imprezy na ogródkach i śnieg…? To było zaskoczenie, pogoda niedopisana w tym roku na majówkę może to sprawiło, że więcej maturzystów siedziało w domu i uczyło się do jednego z najważniejszych egzaminów w życiu. Tak, jestem jedną z tych osób, które uważają, że matura jest potrzebna, nie wiem jeszcze tylko, po co ale jest potrzebna.

A tak na poważnie to, jaki pracodawca będzie na nas patrzeć poważniej, jeżeli nie będziemy mieli zdanej matury? Co prawda jest system procentowy, jeżeli chodzi o wyniki matury, nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli nie przekroczy się magicznego punktu 30 procent to oblaliśmy (tak przynajmniej było jak ja pisałem maturę i z tego, co wiem nie zmieniło się to).

Co nam daje matura oprócz możliwości studiowania? Bez tytułu technika to właściwie musimy iść na studia no chyba, że mamy bogatą albo dobrze usytuowaną rodzinkę, która po znajomości nam załatwi jakąś posadę. Co prawda bez tego papierka nie jesteśmy skazani na bezrobocie, czy prace w przedsiębiorstwie zbierania opadów, ale wizji na coś lepszego za bardzo nie mamy.

Spójrzmy na to ze strony uczniów ci, którzy jeszcze nie piszą matury mają trochę luzu, bo większość nauczycieli jest zajęta egzaminami maturalnymi ci, którzy piszą mają trochę stresów. Pisanie testów, matura ustna, same przygotowania potrafią być stresujące, dla niektórych do tego stopnia, że nie śpią, nie mają apetytu albo, co gorsza przestają pić piwo! Ktoś może mi zarzucić, że nie podchodzę do tematu poważnie, w klasie maturalnej też nie podchodziłem do tego zbytnio poważnie. Sesja na studiach to już poważna sprawa, no dobra zależy to od uczelni i wykładowcy, w dużej mierze od wykładowcy.

Na zakończenie życzę wszystkim powodzenia na egzaminie maturalnym i daje tradycyjnego kopa w dupę na szczęście.

poniedziałek, 02 maja 2011

Od rana w mediach mówią o śmierci przywódcy Al-kaidy Osamay
bin Ladena, mówią o wielkim sukcesie Amerykanów i Pakistańczyków o tym, że
ludzie w USA świętują. Śmierć najbardziej poszukiwanego człowieka na świecie
jest postrzegana, jako coś, co warto świętować, ja nie świętuje.

Osoba, która jest winna zamachom, w których zginęły
tysiące ludzi, która kierowała jedną z najbardziej groźnych grup terrorystycznych
zasługuje na gnicie w więzieniu i powolne zdychanie w brudnej celi pełnej
robaków. Oczywistym jest to, że dobrze, że bin Laden został powstrzymany szkoda,
że zgiął a tym samym zakończyły się jego męki, jak już stwierdziłem powinien
gnić w więzieniu.

Światowy policjant, którego grają Stany Zjednoczone
dostanie medal za zlikwidowanie swojego wroga. Społeczeństwo amerykańskie z
całą pewnością się ucieszyło i darzy rząd większym zaufaniem, pewnie wszyscy
amerykanie czują się teraz dużo bezpieczniej. Głupi naród! W najbliższym czasie
mogą się spodziewać ataków terrorystycznych w odwecie z śmierć terrorysty, na
pewno wielu fanatyków już obmyśla plan pomszczenia swojego przywódcy, guru.

Zostawmy już temat terroryzmu i zwróćmy uwagę na USA,
które zabawia się w policjanta już od dłuższego czasu usprawiedliwiając wiele
ze swoich poczynań walką z terroryzmem i obroną niewinnych. Gdy USA broni i
kontroluje wszystkich, wszyscy zapomnieli o tym, że nikt nie kontroluje Stanów!
Czy naprawdę nikt się nie obawia, że posuną się za daleko? Nikogo nie martwi to,
że granica pomiędzy światowym obrońcą a światowym terrorysta może się zatrzeć? Jak
najbardziej jestem za walką z terroryzmem itd., ale jestem też za kontrom tych,
którzy walczą za niewinnych obywateli, a czy ktoś patrzy amerykanom na ręce, na
ich metody? Podejrzewam, że wiele z ich działań wymagałyby długiego
tłumaczenia.

Teraz USA wygrywa a terroryści przegrywają, czas na
następną rundę i aktualizację wyników.

sobota, 30 kwietnia 2011

Reklamy, są wszędzie i zawsze, gdzie się nie spojrzy
widzimy jakiś plakat, bilbord, ulotkę, słuchając radia pomiędzy dwiema
ulubionymi piosenkami musimy wysłuchać 15 minut reklam, a w telewizji w
przełomowym punkcie filmu czekamy tyle czasu, że można by obiad ugotować.
Internet też jest przepełniony reklamami, zwłaszcza Internet! Niemal na każdej
stronie wyskakują okienka z propozycją nowych tabletek na kaszel czy kremu na
hemoroidy!

Spam, bo na to dziś chcę ponarzekać, rozprzestrzenił się nie
tylko w Internecie, jako plaga niechcianych reklam i zapychających skrzynki
pocztowe wiadomości o nowych, niepotrzebnych nam produktach i promocjach.
Według cioci Wiki żeby uznać reklamy za spam musi spełniać następujące
kryteria:

- treść wiadomości jest niezależna od tożsamości odbiorcy,

- odbiorca nie wyraził uprzedniej, zamierzonej zgody na otrzymanie tej wiadomości,

- treść wiadomości daje podstawę do przypuszczeń, iż nadawca wskutek jej wysłania może odnieść zyski nieproporcjonalne w stosunku do korzyści odbiorcy,

Jak dla mnie to większość reklam to spam, albo raczej śmieci, na których rozsyłaniu ktoś
zarabia nawet ulotki, które można znaleźć w tradycyjnej skrzynce na listy to
dla mnie spam!

Włączam GG i wyskakuje mi okienko z reklamą, które jednym słowem mnie wkurwia,
zaakceptowałem jednak regulamin korzystania z komunikatora i jakoś muszę znieść
ataki reklamowe. Musze tolerować masę rozmaitych maili z portali i stron, na
których się logowałem, bo akceptowałem regulamin, ale czy na pewno? W końcu
przy rejestracji do portalu społecznościowego jesteśmy informowani o tym, że
nasze dane osobiste i kontaktowe podlegają ochronie danych osobowych, z drugiej
strony nie zarejestrujemy się, jeżeli nie zaznaczymy okienka przy informacji,
która mówi, że zgadzamy się na przetwarzanie naszych danych osobowych itp.

Jak walczyć z reklamami? Przestać oglądać telewizję, słuchać radia, korzystać z Internetu i zaprzestać grania w gry, w których coraz częściej napotykamy reklamy rozmaitych
produktów? Nawet całkowite odcięcie się od świata nie gwarantuje nam uwolnienia
się od reklam, które są wszędobylskie i znajdą nas wszędzie! Może powinniśmy zacząć mówić tak jak w kawałach „ten głupi film przerywa mi reklamy” albo bardziej nowoczesne znowu jakaś wiadomość pozamykała mi wszystkie okienka z reklamami.

środa, 27 kwietnia 2011

Tak moi drodzy wszystko na to wykasuje, że ulubiona przez wszystkich pora roku na dobre rozgościła się w Polsce. Czemu tak uważam? a bo tak: „trawa się zieleni, ptaszki śpiewają, pszczoły się dupiom”.

A na poważnie to wystarczy spojrzeć przez okno i samemu się przekonać, młode ładne dziewczyny (brzydkie niestety też) prezentują swoje wdzięki w porozpinanych koszulach i krótkich spodenkach podchodzących pod same pośladki aż chce się wyjść na spacer. Nadejście wiosny nie oznacza jednak samych przyjemności, niestety w tramwajach i autobusach nasili się smród pospólstwa, które nie potrafi się wykąpać i nie wie, co to antyperspirant (dezodorant)! Wiosna oznacza również przepełnione parki, małe dzieci krzyczące i pętające się nawet pod stolikiem w ogródku piwnym, głupich ludzi z psami w parkach, którzy nie wiedzą, co to linka od psa! Przy psach zatrzymam się na chwile, ponieważ jestem na tym punkcie przeczulony, jako posiadacz psa mogę ponarzekać, bo w przeciwieństwie do większości wiem, że pies ma być zapięty na linkę. Sam miałem kilka sytuacji w WPKiW na ścieżce rowerowej, że pies wbiegł mi pod koło! Jakie było zdziwienie tępej właścicielki jak jej powiedziałem, że na terenie całego parku psy prowadzi się na smyczy, co lepsza parę metrów wcześniej i parę dalej postawione były znaki informujące o tym! Czy dla ludziom naprawdę tak trudno zrozumieć, że psy prowadzi się na smyczy? Czy większość społeczeństwa polskiego jest taka tępa i mało rozumna? Właściwie, po co ja zadaje te pytanie? Taka jest prawda! Niektórzy ludzie powinni przechodzić testy na inteligencje i psychologiczne przed dostaniem zezwolenia na zakup psa czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia!

Kolejną rzeczą, która będzie mnie irytować będą małoletnie pętające się po parkach emo z piwem uważające się za dorosłe i dojrzałe. Tak rzeczywiście nastoletnie emo z piwem w jednej ręce i papierosem w drugiej to najlepszy przykład dojrzałego człowieka.

Swoją drogą to muszę stwierdzić, że zrobili się na tyle żałośni, że nie potrafią się sami bronić! Całkiem niedawno trafiła się fanka emo, która broniła ich w komentarzach pod tekstem „Dzieci Neo czy Emo???”, mogła od razu upomnieć się o prawa dla internetowych trolli. Twierdziła, że „Ludzie emo to też ludzie, tacy jak my, tylko, że wrażliwsi. Pesymiści” a w odpowiedzi na mój komentarz napisała między innymi „Mówisz na nich dzieciaki ii z tego wnioskuję, że jesteś dorosły”, więc tak w porównaniu do 15-18 latka czuję się dorosły i większość się ze mną zgodzi, że to są jeszcze dzieci! A co do tego, że są wrażliwsi to gówno prawda i każdy, kto tak twierdzi siedzi za dużo przed komputerem, za dużo się naczytał definicji i tekstów, które wykopali gdzieś w Internecie. Ludzie odejdźcie od komputerów i wyjdźcie na ulice to zobaczycie, jakie gówno was otacza!

Założenia i idee subkultur istnieją już głównie tylko w definicjach, ich założenia i podejście do życia zaczynają się i kończą na Wikipedii. To że ktoś ufarbuje sobie włosy na czarno, zapuści długą grzywkę zasłaniającą połowę twarzy, pomaluje sobie oczy na czarno, ubierze się tak, że niewiadomo czy jest to chłopak czy dziewczyna jest dla mnie śmieszne i żałosne! Niech swoimi decyzjami i zachowaniem pokażą przynależność do danej subkultury, zaczną w rozmowie szerzyć swoje przekonania i sami ich zaczną bronić.

Ach… wiosna! Wiosna to pora roku w czasie, której wszystko budzi się do życia, również ludzie zaczynają się budzić, bo długich zimowych nocach i szarej pogodzie, gdy widzą jak przyroda budzi się do życia fala endorfin uderza do głowy. Trzeba korzystać z darmowego rauszu, który funduje nam przyroda i zacząć korzystać z dobrej pogody dopóki się utrzymuje. Na zakończenie wszystkim emo życzę, aby w końcu zmądrzeli i porzucili modę na subkulturę, której nie rozumieją i poza ubiorem i makijażem nie mają z nią nic wspólnego.

środa, 20 kwietnia 2011
wtorek, 05 kwietnia 2011

Crytek Studios (producent) I Electronic Arts Inc. (wydawca/dystrybutor) 22 marca 2011r. (25 marca premiera w Polsce) zaszczycili nas drugą odsłoną wspaniałej gry, która biła rozmaite rekordy od gry walności, ilości sprzedanych egzemplarzy przez wspaniałą grafikę do wygórowanych wymagań sprzętowych. Nowoczesna technologia pozwalająca na niemożliwe, nowe oblicze wojny i walki z wrogo nastawioną rasą obcych, dynamiczna i efektowna walka… Crysis!

Który gracz nie słyszał o tym tytule? Który chciałby zagrać, ale nie może, ponieważ ma za słaby sprzęt? Otóż muszę stwierdzić, że dwójka nie obciążyłam tak mojego komputera jak jedynka, jest to dobra wiadomość, w sumie jedyną złą wiadomością, która odnosi się do tej gry to problemu z multiplayerem w wersji PC.

Dalej jest już tylko dobrze, rozgrywka toczy się na terenie zniszczonego Nowego Jorku, nasz bohater prawie umiera na samym początku gry, później okazuje się, że jego życie uratowała stary znajomy Prorok (Prophet) i podarował nam swój nanokombinezon drugie generacji i palnął sobie w łeb! Atak jak mówiłem, dalej jest już tylko lepiej, bo zostajemy wrzuceni w środek walki pomiędzy ludźmi, obcymi i ludźmi. Dwa razy ludźmi a to, dlatego że pewna grupa ludzi chce dostać w swoje ręce nasz kombinezon i wykorzystać go dla własnych celów.

Tyle o fabule, ciekawscy jakoś znajdą sposób żeby zagrać i dowiedzieć się reszty. Do dyspozycji mamy kilka broni, słabszych i mocniejszych, ładunki wybuchowe i granaty, jak na razie moja ulubiona broń to przenośny CKM. Spotkamy też nowych wrogów, bardziej humanoidalnych niż w pierwszej części, ale niemniej wkurwiających, niektórzy padają po połowie magazynka inni po strzale w głowę a ci bardziej uparci po trzech trafieniach z wyrzutni rakiet a zdarzają się jeszcze bardziej uparte skurwysyny.

Powinienem sam porobić jakieś zrzuty i filmiki z gry jednak moja leniwość wygrała po raz kolejny i nawet nie szukałem programu, który by mi pomógł w nakręceniu i zmontowaniu filmu z gry, ale znalazłem w Internecie materiały z gry.

Podsumowując: gra jak najbardziej warta uwagi i każdy bardziej lub mniej szanujący się gracz powinien w nią zagrać. Grafika jest wspaniała, przy czym sama gra chodzi płynniej niż wcześniejsza odsłona, a przynajmniej na moim sprzęcie, walka daje dużo wrażeń, sterowanie jest intuicyjne, co sprawia, że gra się jeszcze lepiej, przełączanie się pomiędzy trybami kombinezonu jest według mnie łatwiejsze niż poprzednio. Tak samo jak w pierwszej części możemy usprawnić broń za pomocą celowników, powiększonych magazynków, granatnika itd. nowością jest możliwość usprawnienia kombinezonu! Stajemy się dzięki temu szybsi, silniejsi i wytrzymalsi, dzięki czemu możemy siać jeszcze większy rozpidziel! Ocena: bardzo pozytywna.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Gry MMO

Ranking i toplista blogów i stron

Najlepsze Blogi

Blogowisko.org